Dekalog poligloty

Własne
Czyli jak skutecznie uczyć się języków obcych.

Po pierwsze: ucz się od dzieci
Aby nauczyć się języka obcego należy się nim przede wszystkim otaczać, czyli robić to, co robią małe dzieci kiedy uczą się języka ojczystego. Język jest obecny w ich życiu przez cały czas, każdy się do nich w tym języku zwraca, oglądają bajki w tym języku, próbują wypowiadać pierwsze słowa i z czasem budować błędne na początku zdania. Jednak kiedy dorosły uczy się języka zaczyna od gramatyki, poznaje odmianę najważniejszych czasowników, słówka wypisuje na kartce i próbuje nauczyć się ich na pamięć. Nic dziwnego, że wysiłki nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Człowiek zdaje się zapominać, że jako dziecko nauczył się już jednego języka i że najwyraźniej ta metoda była właśnie najlepsza.


Po drugie: przyjemne z pożytecznym
Nie ma zbyt wiele sensu, kiedy ktoś zmusza się do nauki. W większości przypadków i tak się nie zmusi. A jeśli już, to będzie do nauki źle nastawiony. Prawda jest taka, że języka trzeba się uczyć systematycznie, każdego dnia. Dwa lub trzy razy w tygodniu, to stanowczo za mało. I powinno to być co najmniej kilka godzin. Oczywiście, nawet piętnaście minut dziennie przyniesie jakieś drobne efekty, ale przy nauce języka raczej o drobne efekty nie chodzi. Dlatego każdy powinien znaleźć przyjemny dla siebie sposób nauki języka. Taki, który pozostanie niezauważony. Jeśli lubisz czytać – czytaj w języku docelowym. Na początek choćby najprostsze rzeczy. Czytać powinien jednak każdy i na pewno każdy znajdzie swój ulubiony temat, na który będzie mógł poczytać chociaż parę artykułów na zagranicznych portalach. Jeśli lubisz muzykę – słuchaj muzyki w języku docelowym. Śpiewaj razem z wykonawcą, nawet jeśli nie rozróżniasz słów. Tłumaczenie sprawdzisz sobie później, kiedy już będziesz znał podstawy. Piosenki rzadko się zapomina, te słowa i zdania zapisują się w pamięci praktycznie na zawsze. Lubisz gotować – korzystaj z zagranicznych przepisów. Na początku oczywiście trzeba tłumaczyć prawie każdy wyraz, jednak z czasem będzie coraz lepiej i szybciej. Lubisz grać – kupuj zagraniczne wydania gier. Lubisz kino – oglądaj filmy w docelowym języku. Ja w taki właśnie sposób nauczyłam się wszystkich języków.

Po trzecie: tematy osobiste na początek
Na starcie warto umieć powiedzieć coś o sobie. To ważniejsze niż pytanie o drogę, czy zrobienie zakupów. Ucząc się nowego języka skup się na tych tematach, która są ci najbliższe. Postaraj się nauczyć mówić o swojej pracy, o rodzinie, o zainteresowaniach. Nie byle jak. Postaraj się opanować słownictwo na takim poziomie, na jakim opowiedziałbyś o sobie w języku polskim. Jeśli interesujesz się sportem, oglądaj programy na ten temat w docelowym języku. Jeśli zdrowiem, odżywianiem, przyrodą, biznesem, polityką – oglądaj produkcje na ten temat. Na początku oczywiście niewiele jesteś w stanie zrozumieć, ale z czasem zauważysz, że jest coraz lepiej i będziesz coraz bardziej kompetentny opowiadając o ważnych dla ciebie rzeczach w docelowym języku.

Po czwarte: nie ucz się słówek, lecz całych zdań
Ile słówek jesteś w stanie zapamiętać po maratonie zakuwania z karteczek? Dwa może? To zdecydowanie nie jest najbardziej efektywny sposób nauki słownictwa. Daj sobie więcej czasu, ucz się trochę wolniej nowych słów, nie potrzebujesz ich aż tyle. Aby swobodnie się porozumiewać na dobrym poziomie nie potrzebujesz 10.000 słów. Najlepszą metodą nauki nowych wyrazów jest nauka w kontekście, czyli w zdaniu – o tym na pewno już każdy słyszał. Ale ważne jest również, aby to zdanie nie było wyrwane z kontekstu (patrz: punkt trzeci). Ucząc się całych zdań budujesz w mózgu podstawy do tworzenia nowych zdań. Twój mózg posiada zdolność przekształcania już znanych zdań w nowe, również poprawne gramatycznie. Dzięki temu potrafisz używać np. zdań przypuszczających nie zastanawiając się nad tym, jak to robisz, mimo że nikt nie powiedział ci nigdy jak to robić. Jednak jak uczyć się tych całych zdań? Czytanie ich z kartki raz za razem nie ma sensu. Jako że w procesie nauki języka ważne jest również pisanie, można sobie te zdania zapisywać. Nawet kilka razy. Postaraj się każdego dnia napisać parę zdań, mogą być każdego dnia te same. Tak długo, aż w końcu napiszesz je bezbłędnie. Kiedy nudzisz się np. jadąc pociągiem możesz je sobie powtarzać w pamięci lub wypowiadać na głos, jeśli jesteś sam. Powiedziałam, że nowym językiem należy się otaczać przez kilka godzin dziennie: powtarzanie zdań również się do tego czasu zalicza. Oprócz nauki zdań związanych z twoimi zainteresowaniami, ucz się zdań zasłyszanych w filmach. Jeśli usłyszysz jakieś fajne zdanie, które warto znać, zapisz je sobie.

Po piąte: praktykuj nowy język od samego początku
Nie jest istotne, że na początku niewiele potrafisz powiedzieć. Mów tyle, ile potrafisz. Jeśli nie masz z kim, mów do siebie samego, choćby jedynie w myślach. Myśl w docelowym języku na tyle, na ile potrafisz. Z czasem coraz więcej polskich myśli będziesz mógł zastąpić tymi w języku obcym. Oczywiście w pewnym momencie konwersacje z samym sobą przestają wystarczać, uczeń potrzebuje korekty i informacji zwrotnych oraz interakcji. Wtedy z pomocą przychodzą tanie bilety lotnicze, skype,wymiany studenckie, kursy konwersacji i inne. Możliwości jest naprawdę wiele, szczególnie w dzisiejszych czasach.

Po szóste: szanuj swoich rozmówców
Kiedy pojawia się okazja, aby porozmawiać z kimś, dla kogo nasz język docelowy jest językiem ojczystym warto zwrócić uwagę na parę szczegółów.Czasami zdarza się, że dana osoba nie chce z nami rozmawiać w swoim języku. Różne mogą być tego przyczyny. Jedną z nich może być chęć pochwalenia się znajomością języka angielskiego. Jeśli jesteśmy w obcym kraju, mieszkańcy chcą wykorzystać sytuację, że do nich zagadujemy, żeby pochwalić się swoją światowością. Często niestety jest to bardzo łamany angielski, którego nie sposób zrozumieć, a rozmówca nas wręcz przekrzykuje. W takim przypadku lepiej dać za wygraną i spróbować zapytać kogoś innego. Jeśli sytuacja ma miejsce w naszym własnym kraju, może się zdarzyć, że dana osoba po prostu poczuje się obrażona, kiedy będziemy próbować nawiązać z nią konwersację w jej ojczystym języku. Czasami dzieje się tak kiedy nasz rozmówca źle odbierze naszą chęć rozmowy i pomyśli, że my staramy się dukać w jego języku, ponieważ uważamy, że on jest tak głupi, że nie zna naszego. W takiej sytuacji wystarczy powiedzieć, że się uczymy i chcielibyśmy poćwiczyć. Wtedy często ludzie robią to bardzo chętnie. Jeśli jednak nie – należy taką decyzję uszanować i przejść na swój język. Ludzie mieszkający przez długi czas w obcym kraju na tyle dobrze znają dany język obcy, że o wielu rzeczach mówi im się łatwiej właśnie w tym języku. W domu najczęściej używają mieszanki obu języków, a kiedy my staramy się porozmawiać w ich języku ojczystym, oni co parę zdań wracają do obcego, czyli naszego. Nie jest to spowodowane złą wolą, lecz dzieje się automatycznie, a taka osoba często nie zdaje sobie z tego sprawy. Jeśli zaś my ponownie zmieniamy język, ta osoba również na niego przeskoczy. Ważne jest, aby jak najczęściej praktykować swój język docelowy, jednak nie należy zapominać o naszych rozmówcach i szanować ich uczucia i preferencje.

Po siódme: nie zapisuj się na kurs, jeśli nie masz zamiaru się uczyć.
Niestety wielu ludzi zapisuje się na kursy językowe wymagając od nauczycieli, że dosłownie włożą im zdolność porozumiewania się w obcym języku do głowy. Jest to absolutnie niemożliwe. Kurs może być jedynie pewnego rodzaju motywacją, jeśli odbywają się na nim co jakiś czas sprawdziany. Może być również okazją do porozmawiania z innymi kursantami w docelowym języku. Jednak chodzenie na kurs i rozmawianie na nim po polsku, wygórowane oczekiwania w stosunku do nauczycieli oraz konsekwentne ignorowanie zadań domowych nie odniosą żadnego skutku, oprócz traumy i straty dużej ilości pieniędzy. Kursy językowe mogą być fajne, pod warunkiem, że wszyscy uczestnicy naprawdę pracują. Nie tylko na lekcji, lecz również w domu. Dotyczy to oczywiście także kursów szkolnych, chociaż tutaj trudno wymagać, aby każdy zachwycał się językiem obcym, do którego nauki został zmuszony. Po takich kursach ludzie często myślą o sobie, że nie mają talentu do nauki języków obcych, że się nie nadają. Nic bardziej mylnego. Każdy nauczył się w lepszym lub gorszym stopniu języka ojczystego i dokładnie w taki sam sposób jest w stanie nauczyć się języka drugiego i trzeciego. Znam kursy językowe zarówno z perspektywy ucznia jak i nauczyciela i śmiało mogę powiedzieć, że nie ma nic bardziej wkurzającego niż osoby, które się w domu nie uczą. W moim kursie języka włoskiego uczestniczyła kiedyś kobieta, która od 20 lat była żoną Włocha i razem z nim prowadziła pizzerię w Niemczech. Jednak po półrocznym kursie nie była w stanie poprawnie przeczytać prostego wyrazu, a w domu nie rozmawiała z mężem po włosku w ogóle. Mając tak cudowną okazję do nauki, w ogóle jej nie wykorzystywała. Wina jednak czasem rzeczywiście może leżeć po stronie nauczyciela. Kiedyś przejęłam po innej nauczycielce kurs w studium pomaturalnym. Klasa składała się z samych 21-letnich dziewczyn, które po półrocznej nauce umiały się jedynie przedstawić po włosku i powiedzieć ile mają lat. Dlaczego? Ponieważ poprzednia nauczycielka stosowała metodę przedszkolną: rzucanie kłębkiem wełny i kostkami do gry. Dziewczyny musiały powiedzieć porę cyferek po włosku, jednak komunikacja na kursie odbywała się w języku niemieckim.

Po ósme: na gramatykę też przyjdzie czas.
Warto w początkowej fazie nauki nie koncentrować się na nauce gramatyki, lecz pełnych zdań. Na ich przykładzie i tak jesteśmy w stanie poznać gramatykę w pewnym stopniu. Dzieci ucząc się języka również nie studiują gramatyki. Dopiero w szkole podstawowej uczą się czytać i pisać oraz poznają zasady gramatyczne. Jaki więc sens ma robienie wszystkiego na odwrót? Bardzo fajnie jest zajrzeć do książki z gramatyką w chwili, kiedy się umie już porozumiewać na podstawowym poziomie. Wtedy nie jest to męczarnia, lecz ciekawe doświadczenie. W przypadku gramatyki również warto uczyć się całych zdań. Wypełnianie luk w tekście niczego tak naprawdę nie uczy. Zdań można w przyszłości użyć w komunikacji, a pojedynczych form gramatycznych nie użyjemy nigdy.

Po dziewiąte: akcent nie jest najważniejszy
Akcent rzeczywiście nie jest najważniejszy, jednak nie należy go ignorować zupełnie. Mówienie w języku obcym z bardzo silnym akcentem nie jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ utrudnia komunikację. Jeśli zauważysz, że osoba z którą rozmawiasz przechyla głowę i marszczy brwi, to znak, że trzeba popracować na wymową :) Oczywiście nie warto silić się na udawany, przesadzony akcent, ponieważ brzmi to śmiesznie. Ważne, żeby akcent był po prostu naturalny. Jeśli naprawdę ktoś ogląda wiele filmów w docelowym języku i słucha muzyki, to musi nauczyć się prawidłowej wymowy, przynajmniej w pewnym stopniu. Niestety wielu ludzi wstydzi się używać naturalnie wyuczonego akcentu i z jakiegoś niewiadomego powodu woli kaleczyć język obcy. Takie postępowanie jest nielogiczne. Na przykład w przypadku języka angielskiego często jest wypowiadane jak [s], [z] czy [f]. Konwersacja z taką osobą jest bardzo męcząca, ponieważ trudno jest rozpoznać poszczególne wyrazy. Na pocieszenie mogę powiedzieć, że nie jest to domena Polaków, lecz ogólnoświatowa tendencja :)

Po dziesiąte: wykorzystaj czas w którym nic nie robisz.
Czy oglądając filmy nie można wybrać wersji z napisami lub lektorem zamiast dubbingu? Czy jadąc pociągiem, autobusem, czy tramwajem, nie można czytać książki lub gazety w języku obcym? Czy jadąc autem nie można słuchać audiobooka w obcym języku, muzyki lub kursu językowego? Można. No niestety życie tak wygląda, że większość z nas pracuje i wraca zmęczona pod wieczór do domu. Nie jest to jednak żadną wymówką, ponieważ od powrotu do domu do pójścia spać upływa jeszcze kilka godzin, przeważnie bardzo nieproduktywnych. A przecież lepiej jest wykorzystać czas, w którym i tak nic nie robimy. Lepiej w autobusie coś poczytać, niż gapić się w martwy punkt i marzyć o wygranej w lotto. A na brak energii polecam sałatkę zamiast kotleta w sosie i 10-cio minutowy jogging.
Trwa ładowanie komentarzy...